Rodzina wielodzietna - czyli dlaczego cisza powinna niepokoić
Są ludzie, którzy marzą o dużej rodzinie. Potem są ludzie, którzy już tę dużą rodzinę mają i patrzą na nich tępo z drgającą powieką.
Rodzina wielodzietna to taki stan, w którym lodówka nigdy nie jest pełna dłużej niż 11 minut, a cisza w domu nie uspokaja — cisza oznacza, że właśnie wydarza się coś niedobrego...
Przy trójce dzieci człowiek przestaje zadawać pytania typu: „Dlaczego jesteś cały mokry?” albo „Kto rozsypał płatki po całym salonie?”. Zaczyna natomiast zadawać bardziej życiowe:
"Czy da się żyć bez drzwi od szafki?" czy "Kto nakarmił świnkę morską czekoladą?!"
A przecież wszystko zaczęło się tak niewinnie. Jedna córka. Spokój. Harmonia. Był plan, była realizacja.
Potem pojawili się bliźniacy. Dwóch chłopców. I wtedy zrozumiałam, że wcześniej po prostu… życia nie znałam. Bo bliźniaki nie rozrabiają pojedynczo. Oni działają zespołowo. Jak dobrze zorganizowana grupa przestępcza, tylko bardziej hałaśliwa i ubrana w pidżamy z dinozaurami.
Codzienność z bliźniakami działa trochę jak alarm - wyje, ale nigdy nie wiadomo dokładnie dlaczego. Jeden wpada do domu ubłocony po uszy, drugi w tym czasie próbuje zrobić eksperyment chemiczny z jogurtu i pasty do zębów, a starsza córka właśnie informuje mnie, że "normalne rodziny tak nie żyją".
Najgorsze jest to, że człowiek już nawet nie reaguje na pewne rzeczy. Kiedyś przewrócona doniczka była tragedią. Dziś? Jeśli nikt nie krwawi i nie trzeba wzywać straży pożarnej — uznaję dzień za udany.
Czasem patrzę na menadżerów korporacji prowadzących szkolenia z "zarządzania czasem" i mam ochotę zapytać:
- Czy próbował pan kiedyś jednocześnie odrabiać matematykę z dziesięciolatką, szukać drugiego buta i tłumaczyć bliźniakom, że nie można sprawdzić, czy Hot Wheels naprawdę latają z drugiego piętra?
Bo ja tak. Codziennie.
I wiecie co? Mimo tego chaosu, wiecznych okruchów w łóżku i setki pytań zadawanych każdego dni nie zamieniłabym tego życia na żadne inne.
Chociaż nie ukrywam, gdyby ktoś wynalazł dobę 36-godzinną i funkcję „wycisz dzieci na 15 minut”, byłabym pierwsza w kolejce. 😅


